Zespoły artystyczne
Strażacka Orkiestra Dęta "Filipowice"
Strażacka Orkiestra Dęta "Filipowice" powstała w 1993 roku. Inicjatorami powstania Orkiestry byli Feliks Drożdż oraz Wacław Spieszny. Pierwszym kapelmistrzem był Stanisław Zięba. Orkiestrę prowadzili też; Hubert Fałowski, Tadeusz Malik, Dominik Malik oraz krótko Dawid Nawalaniec i Rafał Bil. Obecnie kapelmistrzem Orkiestry jest ponownie Dominik Malik, a kierownikiem Małgorzata Soska. W 2025 roku SOD "Filipowice" odniosła największy sukces w historii, wygrywając Festiwal "Echo trombity" w klasyfikacji orkiestr średnich.

Teatr Nie Teraz
Ośrodek Praktyk Artystycznych Teatru Nie Teraz został powołany 18 marca 2023 roku. Akt powołania podpisali: Aleksandra Żak - prezes Stowarzyszenia Nie Teraz, Tomasz A. Żak - dyrektor Teatru Nie Teraz, Kazimierz Dudzik - dyrektor Zakliczyńskiego Centrum Kultury oraz Dawid Chrobak - burmistrz Miasta i Gminy Zakliczyn. Siedzibą OPA jest budynek świetlicy w Rudzie Kameralnej. Teatr Nie Teraz ma w repertuarze spektakle o unikalnej w skali ogólnopolskiej formie i treści, m.in.: "Ballada o Wołyniu", "Pokonać piekło", "Powrót Norwida", "O krasnoludkach i o sierotce Marysi", "Intensywność szkła poza percepcją", "Wiatr wolności", "Zaśpiewać Konopnicką", "Liczym ziarnka piasku", "Wyklęci 44."
Chór ZCK "Cantando canzoni"
Chór ZCK "Cantando canzoni" powstał w 2008 roku. Jako Chór ZCK "Cantando canzoni" znany jest od 2018 roku. Chórmistrzami byli kolejno; Adam Pyrek i obecnie Dawid Nawalaniec. Od 2023 roku działalność Chóru wspiera Stowarzyszenie Członków i Sympatyków Chóru ZCK "Cantando canzoni". Chór koncertuje w kraju i zagranicą.
SFT "Scena Jordana"

Studio Form Teatralnych "Scena Jordana" powstało w 2018 roku. Twórcą teatru jest Kazimierz Dudzik. Ze Sceną Jordana współpracowali m.in.: Jan Jakub Należyty, Tomasz Żak, Halina Machel, Andrzej Król, Sandra Stępek. Za działalność SFT "Scena Jordana" odpowiada Halina Machel. "Scena Jordana" ma w repertuarze m.in. takie spektakle jak: "Uliczki Zakliczyna" - scenariusz i reżyseria Jan Jakub Należyty, "Zasięg", "Trylogia Sceny Jordana", Poezja patriotyzmu", "Kronika seniora" - scenariusz Kazimierz Dudzik, reżyseria Halina Machel, 'Raj utracony", "Sąsiedzkie porachunki" i "Kopciuszek XXI wieku" - scenariusz i reżyseria Halina Machel.
ZF "Gwoździec"

Zespół Folklorystyczny "Gwoździec" powstał w 1997 roku. Instruktorem - choreografem jest Janusz Cierlik, pomysłodawczynią i twórcą Zespołu oraz kierownikiem jest Agata Nadolnik. Na przestrzeni ponad 25 lat działalności Zespół rozrósł się z grupy dziecięcej do grup młodzieżowych, śpiewaczych oraz obrzędowych. Zespół jest laureatem wielu nagród, które zdobył na przeglądach i festiwalach folklorystycznych. Partnerem zagranicznym jest węgierski zespół "Iglice." W 2022 roku dzięki projektowi Etnoteka MCK "Sokół" w Nowym Sączu, ZF "Gwoździec" nagrał płytę. W 2025 roku dołaczyła Kapela "Zza miedzy", a w 2026 roku ZF "Gwoździec" uczestniczył w Mędzynarodowym Festiwalu "Pod słońcem Toskanii".
Zakliczyńscy Heligoniści i Harmoniści

Zakliczyński Klub Małopolskich Heligonistów i Harmonistów Stowarzyszenia "Klucz" powstał w 2016 roku z inicjatywy Tadeusza Malika. Od 2022 roku obok dorosłej grupy, działa także Dziecięcy Klub Heligonistów i Harmonistów. Heligoniści i Harmoniści koncertują na wielu wydarzeniach organizowanych w Małopolsce, także na terenie całego kraju.
Kapela Podwórkowa "Gulony"

Kapela Podwórkowa "Gulony" powstała w 2021 roku. Twórcą i kierownikiem jest Tadeusz Malik. To pierwsza w historii Zakliczyna kapela podwórkowa, która w 2022 roku zdobyła wielką popularność, koncertując od tej pory w wielu miejscowościach Małopolski.
Galeria Wystaw Artystycznych

Galeria ZCK "Poddasze" powstała w 2000 roku. Pomysłodawcą i realizatorem oraz kustoszem Galerii jest Stanisław Kusiak. W ciągu ponad 25 lat działalności w Galerii "Poddasze" zostało zaprezentowanych ponad 150 wystaw, głównie; malarskich, fotograficznych, grafiki a także wystaw tematycznych i przestrzennych.
Media informacyjne ZCK
Strony interentowe
Strona internetowa www.kultura-zakliczyn.pl; powstała w 2022 roku. Realizatorkami projektu są: Maria Chruściel, Ewelina Siepiela i Magdalena Mrzygłód a realizatorem firma "Perfekcyjne Strony. pl". Autorami zasobów merytorycznych są: Kazimierz Dudzik, Ewelina Siepiela i Tomasz Zawisza.

Strona internetowa www.zakliczyninfo.pl ; powstała w 2009 roku z inicjatywy Kazimierza Dudzika przy współpracy z Michałem Papugą i Stanisławem Kusiakiem. Obecnie "Zakliczyninfo" jest informacyjną stroną internetową po i redagowaną przez dyrektora ZCK Kazimierza Dudzika.

Gazeta
Głosiciel; samorządowa gazeta Miasta i Gminy Zakliczyn powstała w 1993 roku z inicjatywy wójta Stanisława Chrobaka oraz dyrektora Gminnego Centrum Kultury i Turystyki Marka Niemca. Funkcję redaktorów naczelnych gazety pełnili: Marek Niemiec, Krzysztof Chmielowski i od 1 października 2020 roku do 31 maja 2023 roku - Monika Kulak. Obecnie wydawcą i redaktorem naczelnym jest Kazimierz Dudzik.

Zakliczyńska.TV

Zakliczyńska.TV powstała w 2020 rok. Pomysłodawcą Telewizji jest Kazimierz Dudzik. Twórcami są: Piotr Derlaga, Kazimierz Dudzik, Ewelina Siepiela, Maria Chruściel, Halina Machel, Stanisław Kusiak, Katarzyna Nosek, Magdalena Tobiasz, Tomasz Zawisza. Na kanale You Tube ZCK: można zobaczyć ponad 160 produkcji filmowych, w tym m.in. trzy seriale w formie fabularyzowanego dokumentu "Zakliczyńska e-powieść" , "Kultura ludowa wśród nas" oraz "Czerpiąc z dziedzictwa przodków", ponadto filmy warsztatowe, transmisje i reportaże telewizyjne z ważnych wydarzeń kulturalnych.
Kino
Kino za Rogiem ZCK; powstało w 2022 roku. Inicjatorem jest Kazimierz Dudzik. Realizatorkami były; Maria Chruściel oraz Magdalena Mrzygłód przy współpracy ze spółką "KzR". Za działalność "Kina za Rogiem ZCK" odpowiada Tomasz Zawisza przy współpracy z Elżbietą Mliczek i Stanisławem Kusiakiem.
Nasi Artyści
Tomasz Kumięga
Rozpoczynam od prezentacji sylwetki najwybitniejszego Artysty rodem z Ziemi Zakliczyńskiej. Tak, to Tomasz Kumięga z Faściszowej, człowiek który udowodnił, że na szczyt można dotrzeć z każdego miejsca. Szczęśliwie należę do tych ludzi, którzy mieli szczęście obserwować rozwój tego wielkiego talentu od jego najmłodszych, dziecięcych lat. Ten talent poparty wielką pracowitością i dyscypliną oraz wsparciem rodziców, świeci teraz pełnym blaskiem na najbardziej prestiżowych europejskich scenach operowych.
Urodził się w Brzesku w 1991 roku, co ma o tyle znaczenie, że po upływie lat spotkał się z brzeszczaninem, także uznanym śpiewakiem operowym Hubertem Zapiórem na artystycznej trasie. Zanim to jednak nastąpiło, wychowywał się w Faściszowej, był członkiem, a potem niekwestionowaną gwiazdą zespołu „Ballada” prowadzonego przez Adama Pyrka, a jakiś czas później gwiazdą artystyczną Ziemi Zakliczyńskiej podczas niezapomnianych koncertów z Warszawską Orkiestrą Koncertową pod batutą płk. Juliana Kwiatkowskiego, w tym bajkowego koncertu na zakliczyńskim Rynku podczas którego młodziutki artysta z Faściszowej wcielił się obok roli śpiewaka, także w rolę konferansjera. To właśnie płk. Kwiatkowski namówił rodziców 12 letniego Tomka, aby zainwestowali w jego artystyczny talent, który zaczął szlifować z tarnowskiej szkole muzycznej pod okiem Alicji Płonki. Zanim zachwycił się sceną operową, a scena operowa nim, Tomasz Kumięga rozmyślał o karierze piosenkarza. Na szczęście dla sceny operowej, myśl tą porzucił. Dzisiaj, jeśli już słucha jakiś piosenek, to utworów Franka Sinatry, a w ogóle jest wielkim fanem Ryszarda Wagnera. Trzykrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, już jako student Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie Tomasz Kumięga koncertował we Włoszech, Hiszpanii i Szwajcarii. W latach 2011-2014 roku był członkiem Akademii Operowej przy Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie gdzie pracował z takimi pedagogami jak Anita Garanča, Izabela Kłosińska czy Eytan Pessen. Ukończył Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie w 2015 roku w klasie prof. Ryszarda Cieśli. Zwycięzca kilku konkursów wokalnych w kraju. Finalista Międzynarodowego Wielkiego Konkursu i Festiwalu - Meistersinger von Nurnberg - w Norymberdze w 2018 roku.
W Operze Narodowej w Warszawie zadebiutował w 2013 roku jako Marullo (Rigoletto, G. Verdi) i Szlachcic brabancki (Lohengrin, R. Wagner). Wystąpił również jako Mr Emmet (Mr Emmet Takes a Walk) podczas warsztatów Akademii Operowej z Davidem Pountneyem w Salach Redutowych podczas szczytu Opera Europa. Na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej wykonywał partię Guglielma (Così fan tutte, W. A. Mozart) i Demetriusza (Sen nocy letniej, B. Britten) w spektaklach studenckich Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Rolę Guglielma w 2012 roku wykonał w Teatro Lope De Vega w Sewilli (Hiszpania) oraz w Operze w Stambule (Turcja).
Po swoim debiucie w Operze Narodowej w Warszawie w 2013 roku (Marullo – Rigoletto) szybko pojawił się na innych scenach; Teatro Lope De Vega w Sewilli, w Operze w Stambule, w Operze Narodowej w Miszkolcu, Warszawskiej Operze Kameralnej, w Filharmonii Narodowej.
Od sezonu 2014/2015 często pojawia się na deskach Opera National de Paris (Orfeusz, Cosi fan tutte, Iphigenie en Tauride, Don Carlo, Rusalka, Gianni Schicchi, Chowańszczyzna, Madama Butterfly, Carmen, Tristan i Isolda…).
Stale związany jest z Festiwalem Aix-en-Provence (Be with me know, The sleeping Thousnd, Wozzeck, Iphigenies) - w 2012 roku został laureatem tego Festiwalu.
Na artystycznym rozkładzie ma współpracę z takimi dyrygentami jak: Sir Simon Rattle, Fabien Gabel, Herve Niquet, Marc Albrecht, Marco Armiliato, Bertrand de Billy, Philippe Jordan, Jacek Kaspszyk, Susanna Mälkki, Enrique Mazzola, Carlo Montanaro, Daniele Rustioni, Stefan Soltesz, Michael Schønwandt, Andriy Yurkevych.
W swoim repertuarze ma dzieła operowe Mozarta, Glucka, Pucciniego, R. Straussa, M. Musorgskiego, Wagnera, Bizet, Jonciere, Dworzaka, Moniuszki i wielu innych. Miłośnicy sztuki operowej mogą podziwiać Tomasza Kumięgę m.in. w takich rolach i operach jak; Hajny (Rusałka – Opera de Massy), Tonio/Alfio (Pagliacci/Cavalleria Rusticana – Opera National de Montpellier), Basilio (Il Barbiere di Siviglia – Warszawska Opera Kameralna), Sharpless (Madama Butterfly - Opera de Toulon).
W swoim CV może odnotować współpracę z Opernhaus Zurich, Teatro Real w Madrycie, Grand Théâtre de Luxembourg, Calouste Gulbenkian Foundation, Opera Orchestre National Montpellier, Operze Saint Etienne, Opera National de Lorraine, Theatre des Champs-Elysee, Bozar Music, Opera La Monnaie – Bruksela. Tomasz Kumięga chętnie odpowiada także na propozycje z Polski, tylko w ostatnim czasie można go było podziwiać na scenach operowych w Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Szczecinie.
Mimo, że od lat jego domem jest Paryż i tutaj z Polski dziennikarze przyjeżdżają, aby nagrać rozmowę z gwiazdą europejskiej sceny operowej (patrz: link do programu „Dzień dobry TVN” poniżej), to nie zapomina o swoich korzeniach, rodzinie i rodzinnych stronach, w których, jeśli na to czas i obowiązki artystyczne pozwalają, bywa.
Na podstawie dostępnych źródeł, m.in.: Teatr Wielki Opera Narodowa, Polskie Centrum Informacji Muzycznej oraz wywiadów w mediach opracował Kazimierz Dudzik. Zdjęcia Tomasza Kumięgi autorstwa Stanisława Kusiaka z archiwum ZCK.
Stanisław Kusiak

Stanisław Kusiak urodził się 1970 roku w Lublinie, mieszka w Zakliczynie i od początku lat 90 – tych ubiegłego wieku pracuje w samorządowej instytucji kultury Gminy Zakliczyn – obecnie to Zakliczyńskie Centrum Kultury, gdzie jest instruktorem ds. programów ZCK.
Z zakliczyńskim środowiskiem kultury związany był już jako bardzo młody człowiek, którego talent plastyczny został zauważony już w Szkole Podstawowej. Był związany także z działalnością teatru amatorskiego Stefana Ściborowicza.
Fotografią profesjonalnie zajmuje się od 1995, a swoją działalność wystawienniczą rozpoczął już trzy lata później kiedy to związał się z Tarnowskim Towarzystwem Fotograficznym. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików.
Uprawia głównie fotografię kreacyjną, warsztatowo opartą na klasycznej technice czarnobiałej, której głównym tematem jest człowiek. Jest autorem kilku wystaw indywidualnych, z których najbardziej znane w Polsce, to „Znaki zapytania” i „Poza kadrem”. Te prace Stanisława Kusiaka były prezentowane we wszystkich najważniejszych polskich galeriach wystaw.
Brał udział w wielu wystawach zbiorowych, m.in.: „W hołdzie Hartwigowi”, „Darkscapes”, ,„Współodczuwanie – dialog”, „Akt w polskiej fotografii”. Jego prace publikowane były w wydawnictwach, takich jak: „The Best Photographers PhotoArt’ (Praga), „New Polish Nude Photography” (Poznań), „AKT w polskiej fotografii” (Kielce), „PhotoArt” – magazyn fotograficzny (Praga) i wielu innych. Ma na swoim koncie wiele publikacji w prasie, folderach, kalendarzach, książkach, katalogach i innych wydawnictwach. Jego prace były wystawiane na ponad 30 wystawach pokonkursowych, 14 razy znalazł się wśród laureatów. W wieży zamku melsztyńskiego można podziwiać jego wystawę fotograficzną ukazującą zamek melsztyński od czasu gdy popadł w ruinę po kolejne etapy rekonstrukcji.
Od lat dokumentuje również za pomocą fotografii wydarzenia społeczno-kulturalne, zabytki architektury oraz lokalny krajobraz i zachodzące w nim zmiany, na potrzeby publikacji albumowych, książkowych, prasowych oraz internetowych. Jest autorem zdjęć do albumu „Zakliczyn – piękno światłem malowane”.
W 2000 roku stworzył w ratuszu Galerię ZCK „Poddasze” promującą twórczość zarówno początkujących, jak i bardziej znanych twórców fotografii, malarstwa, rysunku a nawet interdyscyplinarnych instalacji artystycznych. Prowadzi także zajęcia fotograficzne dla młodzieży w ramach projektów realizowanych przez ZCK i Stowarzyszenie „Klucz” , które skupiają się głównie wokół technik klasycznych i alternatywnych.
Warto także zauważyć, że jest także muzykiem. Jako perkusista był członkiem takich zespołów jak: The Gulons czy Avatar. W tym ostatnim zespole wokalistą był Tomasz Szczepanik, późniejszy lider zespołu Pectus. Stanisław Kusiak był autorem zdjęć do pierwszego albumu zespołu Pectus.
Kusiak namalował wielkoformatowy portret założyciela miasta Zakliczyn, który zdobi salę im. Spytka Wawrzyńca Jordana w zakliczyńskim ratuszu. Zagrał także w serialu "Zakliczyńska e - powieść" a także zrealizował ośmioodcinkowy serial "Warsztaty fotograficzne" w ramach projektu Zakliczyńskiego Centrum Kultury "Zdalne warsztaty ZCK" dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Kultura w sieci.
W 2026 roku został uhonorowany Nagrodą Starosty Tarnowskiego za wieloletnią działalność twórczą oraz wkład w rozwój lokalnej kultury.
- To wyróżnienie trafia do osoby, która swoja pracą udowadnia, że kultura lokalna ma ogromną wartość. Dzięki takim osobom fotografia staje się nie tylko sztuką, ale także ważnym elementem budowania tożsamości naszej wspólnoty powiatowej - podkreślał starosta tarnowski Jacek Hudyma.
Opracowanie: Kazimierz Dudzik
Lucyna Angermann

Lucyna Angermann - urodziła się 1974 roku w Zakliczynie. Faściszowianka od ponad dwudziestu trzech lat mieszkająca w Belgii. Już w szkole podstawowej zaczęła pisać wiersze, które trafiały do przysłowiowej szuflady, ale to się zmieniło od czasu, gdy zaczęła je publikować w sieci. Zanim to się stało, była kilkunastoletnia przerwa. Wróciła do pisania w październiku 2016 roku, i dopiero wtedy uzmysłowiła sobie, że od czternastu lat niczego nie napisała. Pisanie to dla niej, jak sama mówi, ucieczka od codzienności, ale i opisywanie codzienności… To lek na wszelkiego rodzaju bolączki. To sposób na naprawianie rzeczywistości, bo nie traci nadziei, że to możliwe, że ciągle jest na to szansa. To wreszcie dialog zarówno z własnym wnętrzem, jak i z otaczającym ją światem. Tak realnym, jak i niewidzialnym. Pisze od wczesnej młodości, zaczęła już w szkole podstawowej. Publikuje swoje wiersze, należy do kilku grup poetyckich, bierze tam udział w warsztatach i konkursach, zdobywając nagrody i wyróżnienia. Jej wiersze są publikowane w czasopismach. Kilka jej wierszy zostało wybranych do trzeciej edycji poetyckiego projektu studentów z Tarnowa “Poetycki Underground”. Przedsięwzięcie to doczekało się własnego tomiku wierszy pod tym samym tytułem. Zdobyła III miejsce w międzynarodowym konkursie poetyckim “Czy to gwarą, czy polszczyzną, nasza mowa jest ojczystą”, III miejsce w 2020 roku i II miejsce w 2021 roku w ogólnopolskim konkursie poetyckim „Dźwiękosłowa” podczas Festiwalu Natchnieni Bieszczadem. Należy do Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów, Autorów, Dziennikarzy, Prawników Virtualia ART. Wzięła udział w kilku antologiach: Rymy w Bieszczadach/Bieszczady w rymach ( 2017 ), Kolor samotności ( 2018 ), Peron literacki. Dla Kasi (2018), Spieszmy się kochać bliskich ( 2018 ), Odcienie polskiej poezji 1918-2018 ( 2018 ) oraz Miłość moje imię ma ( 2018 ). Wydała tomiki autorskie: Myśli poplątane ( 2017 ), Uchylając drzwi ( 2018), Opowieści (nie)prawdziwe (2018). Tomik wierszy dla dzieci „Lucjanowe przygody” (2020), “Odrodzenie Bogini” (2020), „Oczarowani Bieszczadem” (2021), ”Z tęsknoty za miejscem kochanym” (2021), „Paletą jesiennych barw oczarowani” (2022), „Na skrzydłach emocji niesiona” (2023) czy wydany w Szkocji “Tymczasem w sercu”.
Poetka chętnie spotyka się z miłośnikami jej twórczości w kraju i zagranicą, zarówno tymi starszymi jak i dziećmi.
Hitem spotkań z dziećmi są właśnie "Lucjanowe przygody", czyli przygody pewnej żaby Lucjana, do których ilustracje wykonała Mariola Mazgaj. Kimże jest ów Lucjan i skąd się wziął opowiada Lucyna Angermann:
Lucjan to bieszczadzka Żaba, która na co dzień mieszka w Brukseli, a która uwielbia podróże i wszelakie przygody. Ale skąd się wzięła i jak trafiła do mnie? Otóż na początku była kijanka... No dobra, powiem prawdę, na początku był kamień. A jeszcze wcześniej była moja młodsza siostra, którą pieszczotliwie nazywałam Żabą.
Szczególne miejsce w sercu Lucyny Angermann zajmuje gmina Zakliczyn i jej rodzinna Faściszowa. Od lat teksty na potrzeby ośpiewania wieńca sołectwa Faściszowa podczas Dożynek Gminy Zakliczyn są autorstwa Pani Lucyny. Chętnie też przyjmuje zaproszenia na spotkania autorskie do szkół i rzecz jasna cieszy się z możliwości spotkania się z szersza publicznością.
Lucyna Angermann była swego czasu bohaterką mojego autorskiego cyklu "Kazimierzowskie spotkania u Jordana" w 2023 roku. Spotkanie z poetką muzycznie oprawiły siostry Świerczkówny. Rok później w Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach wespół z Mariolą Mazgaj obie zaprzyjaźnione z sobą artystki były centralnymi postaciami wydarzenia muzyczno – poetycko – przyrodniczego zorganizowane przez Gminną Bibliotekę Publiczną im. o. Jana Góry w Zakliczynie. Wieczór muzyki, poezji i sztuki malarskiej w foyer ECMKP poprowadziła Agnieszka Łazarek w towarzystwie Lucyny Angermann. Najpierw o wystawie prac malarskich opowiedziała Mariola Mazgaj, a potem poezja mówiona zaczęła przeplatać się z poezją muzyczną. Oprócz prowadzących i śpiewających, wiersze recytowali uczniowie Szkoły Podstawowej im. T. Kościuszki w Paleśnicy, polonistka z ZSP Lucyna Skalska – Cygan, dyrektorzy szkół gminnych; Elżbieta Malawska – Pajor, Kazimierz Wojnicki i Agnieszka Pomikło – wszyscy oni w sposób profesjonalny i ze znawstwem tematu, podobnie jak burmistrz Dawid Chrobak, który zresztą nie pierwszy już raz zmierzył się z poezją Lucyny Angermann. Dostała się też rola recytatora dyrektorowi Zakliczyńskiego Centrum Kultury, a puentą spotkania był występ finalistki The Voice Senior Lusi Mazur.
Wreszcie w czerwcu 2025 roku przyszedł czas na Wieczór poezji Lucyny Angermann na melsztyńskim zamku zatytułowany „Moja Mała Ojczyzna”, a zorganizowany został przez Zakliczyńskie Centrum Kultury. W anturażu zamkowym obok rozmowy o poezji z bohaterką wieczoru – Lucyną Angermann którą miałem okoliczność poprowadzić i jej autorskimi interpretacjami wierszy, nie zabrakło recytacji wierszy Lucyny Angermann w wykonaniu dyrektora Szkoły podstawowej w Brzozowej Bolesława Buratowskiego, dyrektor Szkoły Podstawowej w Paleśnicy Agnieszki Pomikło z Paleśnicy, interpretacje wierszy w wykonaniu uczniów; Amelki Truchan i Adasia Słowińskiego oraz szwagra artystki Kazimierza Świerczka. To tutaj, na zamkowe, poetyckie spotkanie Lucyna Angermann napisała humorystyczny tryptyk, w którym zrymowała w sposób charakterystyczny burmistrza Dawida Chrobaka i dyrektora Zakliczyńskiego centrum Kultury Kazimierza Dudzika. Mało tego, żeby było ciekawiej, tekst o burmistrzu Dawidzie Chrobaku nakazała wygłosić mnie, natomiast Dawidowi Chrobakowi w rewanżu tekst o mnie jemu, zaś Ona sama podsumowała ową wierszowaną wymianę zdań. A brzmiało to mniej więcej tak, jak we fragmentach, które prezentuję poniżej.
Kazimierz Dudzik o Burmistrzu Miasta i Gminy Zakliczyn:
„…Pracowity jest nasz Burmistrz, nie pochwała też fuszerki
Na ten temat złote myśli głosi jak filozof wielki
Że "gdy robić coś, to dobrze, albo wcale" - często rzecze
A, że "praca uszlachetnia" - to jest jego motto wieczne
Tu wam zdradzę sekret taki, że pomimo tych mądrości
Ma nasz Burmistrz, w rzeczy samej, także niewielkie słabości
Ni to wady, mi przywary, raczej gusta i guściki
Kawę popija parzoną, a do niej zjada serniki
Lubi ciasta z galaretką, pochłania je bez namowy
I choć nosi garnitury, to kocha pomarańczowy…”
Dawid Chrobak o Dyrektorze Zakliczyńskiego Centrum Kultury:
„…Dziś wymieniać nie mam czasu wszystkich projektów i planów
Czy współpracujących z Panem pracowitych pań i panów
Dzieje się wszak w Zakliczynie, by kultura nie umarła
I by lokalnej tradycji nowoczesność nie wyparła
Sztuka szeroko pojęta gości niemal dnia każdego
A, że wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś swojego
Mamy kino tuż "Za Rogiem", i "Galerię na Poddaszu"
A "Głosiciel" nam obwieszcza newsy od czasu do czasu
Mamy Salę Teatralną, mamy info wirtualnie
A w "STARnowej" mamy także rozmowy : "Dudzik Lokalnie"…”
Lucyna Angermann o Burmistrzu i Dyrektorze:
„….Duet z Was jest wyśmienity, chociaż każdy w swej dziedzinie
I działaniem swym wybitnym zaszczyt przynosicie gminie
Choć od lat mieszkam daleko, to przyglądam się z czułością
Rozwój zatem mojej gminy przyjmuję z wielką radością
Patrzę na nią, jak rozkwita, jak rozwija się wspaniale
Że nie mogę być tu z Wami, przejmuje mnie szczerym żalem
To jest przecież ma Ojczyzna, dom mój, gdzie z nostalgią wracam
Ale zdaję sobie sprawę, jak to jest ogromna praca
Zatem z serca Wam dziękuję, jeśli coś to dla Was znaczy
Za godziny, dni, miesiące, za te lata wspólnej pracy
Za to, że robicie wszystko, by tradycję pielęgnować
I by naszą piękną gminę w świecie całym rozpromować
Dbacie o pamięć o przodkach, o historię, bohaterów
A tych tu, na naszej ziemi było przecież bardzo wielu
Aktywnie wspieracie rozwój, pomagacie, doradzacie
Sami też co rusz genialne projekty w życie wdrażacie
Patrząc na to aż z Brukseli, gdzie nostalgia mnie pożera…”
Tradycyjnie dużo działo się pod względem muzycznym za sprawą sióstr Świeczek, a mianowicie Kingi Świerczek oraz Katarzyny Sroki z mężem Marcinem i Karoliny Mazur z mężem Jackiem. Muzyczną wisienką na poetyckim torcie był recital Agata Rymarowicz - krakowskiej artystki związanej z „piwnicą pod Baranami” z nurtu piosenki poetyckiej, śpiewającej autorki i wykonawczyni pieśni ludowych związanych z kulturą Łemków z Bieszczad. Artystce akompaniował na instrumentach klawiszowych Walentyn Dubrowski, pianista także związany z „Piwnicą pod Baranami.”
Wszystko na to wskazuje, że poetka nie powiedział ostatniego, ani przedostatniego, ani nawet przed , przed, przedostatniego słowa w temacie poezji. Warto choćby śledzić jej profil na Facebooku, gdzie publikuje swoje najnowsze wiersze oraz relacje ze spotkań w Belgii i w kraju.
Opracowanie: Kazimierz Dudzik
Stanisław Socha

Urodził się w 1955 roku, z wykształcenia jest mechanikiem maszyn rolniczych, mieszka w Faściszowej w gminie Zakliczyn, ale często do niego przyznają się okoliczne gminy; Gromnik czy Ciężkowice, no bo takiego rzeźbiarza jak Stanisław Socha trudno znaleźć w okolicy. Jest samoukiem, a pasję wyczarowywania postaci i przedmiotów z drewna i korzeni narodziła się u niego już w dzieciństwie, gdy w siódmej klasie na zajęciach praktycznych w szkole w Brzozowej uczniom polecono wykonanie lampki nocnej z drewna. Chodził Stasiu do szkoły w Brzozowej, bo miał tu zdecydowanie bliżej niż do szkoły w rodzimej miejscowości, bo ta jest na drugim krańcu wsi. Niedaleko domu Stanisława Sochy jest las, a w lesie jako to w lesie, różne rzeczy można znaleźć, tylko trzeba umieć patrzeć.
– Chodziłem po lesie i zastanawiałem się, co można byłoby stworzyć z korzeni drzew, bo ja już w tym napotkanym korzeniu widziałem coś więcej niż zwykły korzeń, a i drewniany klocek może coś mieć w sobie; samo drewno inspiruje – wspomina Pan Stanisław. – Ta lampka nocna którą wyrzeźbiłem w szkole spowodowała, że postanowiłem zając się rzeźbiarstwem. Dzisiaj w pracowni mam dłuta rzeźbiarskie, a jak trzeba to i piły motorowej używam, ale początkowo nie było stać mnie na profesjonalny sprzęt. Na początku były to lampki, żyrandole, potem głowy ptaków, węży i wreszcie postacie. Kiedy miałem 19 lat, zrobiłem pierwszą rzeźbę - dziadka siedzącego na pniu. Z biegiem czasu zaczął rzeźbić świątki, a szczególnie upodobał sobie figury Chrystusa Frasobliwego, swoim życiu wykonał około pól tysiąca tego typu rzeźb. Ma na swoim koncie małe figurki, takie 10 centymetrowej wysokości, ale też i takie, które mają ponad 4 metry. Są takie rzeźby które powstają bardzo szybko, ale też są takie które wymagają kilku dni pracy a nawet więcej.
Być może Socha pozostałby anonimowym twórcą, gdyby nie jego siostra, która na wystawie prac Józefa Stępka z Wróblowic w latach 70 – tych XX wieku opowiedziała ówczesnemu dyrektorowi zakliczyńskiego GOK-u Stefanowi Ściborowiczowi o pasji brata. Od tamtej Stanisław Socha i jego rzeźby zaczęły pojawiać się na konkursach i wystawach. Przełomowym był ogólnopolski konkurs „Diabeł w rzeźbie ludowej” zorganizowany w Muzeum w Łęczycy w 1987 roku pod patronatem Ministerstwa Kultury i Sztuki. Stanisław Socha zawiózł na konkurs figurkę Maryi, pod której stopami klęczała kobieta z diabłem na plecach, która w gronie ponad 170 prac zajęła III miejsce. Tego samego roku Rzeźbiarz z Faściszowej zajął trzecie miejsca w konkursie „Sztuka ludowa województwa tarnowskiego”. W latach 90 - tych ubiegłego wieku w jego domu mieszkało i pracowało twórczo polsko-włoskie małżeństwo uczestniczące w Międzynarodowym Interdyscyplinarnym Plenerze Artystycznym „Powrót do źródeł”, organizowanym przez Centrum Kultury w Zakliczynie i Biuro Współpracy z Polonią Adsum z Bielska-Białej. Stanisław Socha chętnie dzieli się swoja pasją z innymi biorąc udział w wystawach i prowadząc warsztaty rzeźbiarskie, ma swój przydomowy warsztat rzeźbiarski gdzie pracuje i gdzie odbywały się warsztaty dla dzieci i dorosłych oraz galerię w której można podziwiać liczne rzeźby. W ostatnich 15 latach prowadził warsztaty rzeźbiarskie w latach 2017 20 ramach projektu Zakliczyńskiego Centrum Kultury i MCK „Sokół” pod nazwą „Matecznik rzemiosła” oraz kolejnych projektach ZCK i Stowarzyszenia „Klucz” dofinansowanych przez Ministra Kultury i Województwo Małopolskie, takich jak m.in.: „Zakliczyński Uniwersytet Ludowy”, „Kluczowa Akademia Dla Aktywnych”, „Kultura na kółkach” czy „Uczucia zapisane na drewnie”. Wiele z tych projektów kończyły się wystawami indywidualnymi lub zbiorowymi, czyli z pracami Stanisława Sochy wraz z jego uczniami. Stanisław Socha „zaraził rzeźbą” podczas tych warsztatów nie tylko mieszkańców gminy Zakliczyn, ale również z dalszych okolic. Cieszy się też, że pasję do rzeźby przekazał w genach synowi, a i wnuk przejawia smykałkę do rzeźby.
Rzeźby Sochy znajdują się w muzeach w Tarnowie, Łodzi, Łęczycy czy Krakowie, zdobią także zakliczyński ratusz w szczególności salę im. S.W. Jordana. Jego rzeźby zdobią wejście do „Skamieniałego miasta” w Ciężkowicach, ponadto jest autorem ozdobnej bramy przy wodospadzie, drewnianych ławek, barierek i stołów oraz stopni. Rzeźby Stanisława Sochy znalazło się w prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą, w jamneńskich bacówkach i u Dominikanów. Jego dzieła zdobią m.in. wnętrza prywatnych domów w kraju, jak również w USA, Niemczech, Austrii, Francji i Szwecji. Artysta wykonywał również ogrodzenia oraz wszelkiego rodzaju szyldy i dekoracje drewniane zarówno w kraju jak i zagranicą. Warto wspomnieć, że gospodarstwo pana Stanisława leży na „Szlaku Tradycyjnego Rzemiosła” i corocznie jest odwiedzane, nie tylko w porze wakacyjnej, przez turystów nawet z odległych zakątków kraju.
Stanisław Socha jest laureatem wielu nagród, m.in.: Wojewody Tarnowskiego, Veritas. W 2002 roku został wyróżniony przez Starostę Tarnowskiego „Groszem Ziemskim Tarnowskim” za osiągnięcia artystyczne i upiększanie w ten sposób krajobrazu Tarnowa i okolic. W 2013 roku otrzymał Honorową Nagrodę „Jordan”, jako jeden z pierwszych wyróżnionych tą honorową nagrodą Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Gminy Zakliczyn „Klucz”.
Opracowanie : Kazimierz Dudzik
Patrycja Zelek

Kiedy przymierzyłem się do napisania o Patrycji Zelek, dostałem wiadomość od dyrektor tarnowskiego BWA Ewy Łączyńskiej – Widz, żeby przeczytać artykuł Stacha Szabłowskiego pod tytułem „W dorzeczu Dunajca” w Dwutygodniku.com – stronie ogólnopolskiej poświęconej kulturze, bo tam jest wiele miejsca poświęconego Patrycji Zelek. Autor artykułu Stach Szabłowski to krytyk sztuki, kurator i publicysta. Autor koncepcji kuratorskich kilkudziesięciu wystaw i projektów artystycznych. Publikuje w prasie głównego nurtu, w wydawnictwach branżowych i katalogach wystaw. Stale współpracuje z dwutygodnik.com. Zabrałem się z zapałem do czytania i teraz okiem mieszczucha z warszawskiego punktu widzenia o Patrycji Zelek będzie. Stach Szabłowski aby przybliżyć ogólnopolskiemu czytelnikowi Lusławice, rzecz oczywista zagaja najpierw o tym, że wieś kojarzona jest z postacią prof. Krzysztofa Pendreckiego: „…Kiedy pada hasło „Lusławice”, odzew brzmi zwykle: „Krzysztof Penderecki”. Na skraju wsi stoi szlachecki dwór, który wychowany w pobliskiej Dębicy kompozytor kupił w 1975 roku i zamienił w ukochaną siedzibę. W 2013 roku w Lusławicach otwarto – położone naprzeciwko posiadłości – Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego: ogromną placówkę o statusie instytucji narodowej, której misją jest prezentacja i rozwijanie współczesnej kultury muzycznej, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem spuścizny patrona. Po śmierci mistrza w 2020 roku miejsce to stało się głównym ośrodkiem jego kultu….”
Opisując dalej działalność Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, autor zgrabnie przechodzi do postaci Patrycji Zelek.
„….Europejskie Centrum Muzyki ma również własne przestrzenie wystawowe, ale Lusbiennale – choć utrzymuje z instytucją przyjazne relacje – to zupełnie inna historia, rozgrywająca się w innej części wsi. Spiritus movens i gospodyni tego przedsięwzięcia, Patrycja Zelek, przedstawia się jako „artystka, kuratorka, rolniczka….”.
Nie wiem, czy w 2018 roku Patrycja Zelek, będąc jeszcze studentką Akademii Sztuk Pięknych im. J. Matejki w Krakowie, wymyślając wystawę z przyjaciółmi z ASP w szklarni gospodarstwa rodziców pod tytułem „Serce ze szkła”, miała w głowie że to początek ogólnopolskiego fenomenu artystycznego pod zbiorczym tytułem Lusbiennale, ale tak to właśnie się zaczęło. Wystawa sztuki współczesnej w szklarniowym anturażu odbiła się szerokim echem i dwa lata później przy wsparciu kolegi z ASP Andrzeja Baziaka, Patrycja wymyśliła „Poplon” czyli biodegradowalną wystawę sztuki współczesnej na polu facelii rodzinnego gospodarstwa w Lusławicach. Mam wątpliwości, czy Patrycja swoim genialnym pomysłem zawstydziła wszelkiej maści i wszelkiego wysypu „ekologów”, ale faktem jest, że wystawa po wernisażu, który zgromadził tłumy uczestników, sama z siebie się unicestwiła.
„…Pole porośnięte facelią jesienią się orze, a rośliny stają się w ten sposób naturalnym zielonym nawozem.
Takich rzeczy dowiadywałem się w Lusławicach. Jestem skończonym mieszczuchem. Wychowałem się na stołecznym blokowisku, nie miałem dziadków na wsi i zupełnie jej nie znam – chyba że z literatury, no i z wakacji, ale z tych ostatnich w sumie też nie za bardzo, bo miejscowości wypoczynkowe, w których spędza się urlopy, nie są przecież prawdziwymi wsiami. Prace z „Poplonu”, podobnie jak facelia, również zostały na polu – były robione z ziemi, popiołu, gliny, gałęzi, z performatywnych gestów, a także z samej facelii. Rozłożyły się, rozpuściły, zbutwiały, użyźniły nie tylko wyobraźnię, lecz także pole uprawiane przez rodzinę Zelków.… ” – pisze Stach Szabłowski w artykule.
Lusbiennale nabiera rozpędu, bo Patrycja ma kolejny, zaskakujący pomysł – ten pomysł to wystawa spacerowa sztuki współczesnej zatytułowana „Miedzą”. Zgodnie z logiką biennale, wystawa ma miejsce dwa lata po poprzedniej i zwyczajem Patrycji Zelek u schyłku lata. Termin „miedza” nam tutaj w Małopolsce jest doskonale znany i oznacza wąski, nieuprawiany pas ziemi oddzielający pola rolne zazwyczaj sąsiadów. Miedzą, nie miedzą, ale uczestnicy wernisażu wystawy przespacerowali się od gospodarstwa państwa Zelków, aż po arboretum Krzysztofa Pendereckiego przystając po drodze przy kolejnych instalacjach artystycznych umiejscowionych niekoniecznie na miedzy, których treść tłumaczyli autorzy owych instalacji.
„…Od czasu, gdy polska humanistyka zaczęła wykonywać tzw. zwrot ludowy, wiele uwagi poświęca się długiemu trwaniu dziedzictwa pańszczyzny, obecności feudalnych genów w narodowym DNA, odciskowi historycznych podziałów i traum wciąż widocznemu na ciele postchłopskiego społeczeństwa. W Lusławicach cienie dawnych struktur, które organizowały zarówno zbiorową wyobraźnię, jak i przestrzeń wsi, materializują się wyjątkowo wyraźnie – choć przetłumaczone na współczesne realia….” – pisze w tym oto kontekście wystawowym Stach Szabłowski.
Warto jednak dodać, że w Lusbiennale bierze udział nie tylko ogólnopolska reprezentacja artystyczna, ale i artystyczna bohema regionu tarnowskiego z dyrektor BWA Ewą Łączyńską – Widz. Na koniec zaś zwiedzania w gospodarstwie państwa Żelków czeka smaczny posiłek do którego przygotowania, a i serwowania włącza się KGW Lusławice i tak będzie na kolejnych wystawach.
Dwa lata później, czyli w 2024 roku nadszedł czas kolejnej wystawy w ramach Lusbiennale, a mianowicie na „Ściernisko”. Dla młodych, w szczególności mieszczuchów, ściernisko kojarzy się z piosenką zespołu Golec uOrkiestra, natomiast w kontekście rolniczym ściernisko, czy rzadziej używane określenie rżysko, jest to pole po żniwach, czyli po skoszeniu rosnących na nim zbóż z pozostawionymi dolnymi częściami roślin zwanymi ściernią. Nie będę się powtarzał, że znów na wernisażu wystawy pojawił się tłum uczestników i że zwiedzający wystawę wyszli z gospodarstwa Zelków, by wyjść na zmienione w plenerową galerię rżysko pełne sterczących badyli.
„….Wichowe. Wystawa sztuki współczesnej w gospodarstwie rolnym”, na którą trafiłem w Lusławicach w ostatnich dniach sierpnia, formalnie nie odbywała się w cyklu Lusbiennale – od „Ścierniska” minął przecież zaledwie rok – ale miała podobną strukturę i dramaturgię efemerycznego pokazu spełniającego się w czasie wspólnego pochodu wraz z osobami artystycznymi, które opowiadały o swoich pracach….” – pisze Stach Szabłowski dodając: - „…Rozglądałem się po tłumie wypełniającym gospodarstwo Zelków. Były w nim artworldowe osoby kuratorskie, które – jak ja – przyjechały tu z zawodowej ciekawości; sąsiadki Patrycji, rolniczki z dorzecza Dunajca, samorządowcy, dzieci, seniorzy, twórcy i twórczynie, których – jak Justynę Smoleń czy Małgorzatę Mycek – znam z ogólnopolskiej sceny sztuki; gościnie z Łotwy i Słowacji, a także artyści i artystki aktywni przede wszystkim lokalnie….”
O Lusbiennale i Patrycji Zelek pisałem na Zakliczyninfo, także o „Wichowym” z fotorelacją – jak zawsze - Stanisława Kusiaka. W 2025 roku Patrycja Zelek została laureatką tarnowskiego „Salonu sztuki” odbierając nagrodę Dyrektor BWA.
Warto dodać, że Zakliczyńskie Centrum Kultury i Stowarzyszenie „Klucz” na miarę swoich możliwości wspierają ten oryginalny na skalę krajową (a może już międzynarodową skalę) projekt artystyczny Patrycji Zelek. Ponadto Patrycja Zelek realizowała warsztaty artystyczne w ramach m.in. Kluczowej Akademii Dla Aktywnych oraz niedawnego, artystycznego projektu międzynarodowego dofinansowanego przez Instytut Współpracy Polsko – Węgierskiej im. W. Felczaka. Nie mogło tez zabraknąć instalacji Patrycji w ramach „Projektu Spotkanie” wieńczącego 25 lecie Galerii ZCK „Poddasze”.
Dla tych, którzy chcą przeczytać artykuł Stacha Szabłowskiego pod tytułem „W dorzeczu Dunajca” w Dwutygodniku.com podaję link: https://www.dwutygodnik.com/artykul/12265
Opracowanie: Kazimierz Dudzik, foto: Stanisław Kusiak
